Głód nigdy nie daje za wygraną więc trzeba sobie z nim radzić jak tylko się da. Zmęczony pizzą, kebabami czy hamburgerami postanowiłem spróbować bajgla Króla Jana wraz z zupą wegańską.
Nad zupą nie będę się rozwodził – dużo kukurydzy, marchewka, przyprawa curry? Całość była dość prosta, żeby nie powiedzieć nudna.
Królem dnia była kanapka z szarpaną wołowiną. Czuć, że mięso było długo marynowane. Na pieczywo do wyboru czarnuszka, prażona cebula, sezam… Stanęło na cebuli. Dostajemy bajgla zrumienionego od góry, z soczystym mięsiem, ogórkiem kiszonym pokrojonym w plastry, sosem musztardowym z grubą gorczycą.
Świetny posiłek. 10/10
